31.01.2015

Turcja w Unii Europejskiej. Erdogan kontra demokracja.

Fanpage
http://polka-walczaca.blogspot.com/2015/01/turkey-in-eu-edrogan-contra-democracy.html   in english - click:

    Kilka dni temu Erdogan znowu błysnął: "Wystawiamy Europę na próbę. Czy jest w stanie zaakceptować Turcję jako kraj islamski? Czy może przyjąć ją jako członka? Jest czy nie jest przeciwko islamofobii?". Trzeba mieć niezły tupet albo brak piątej klepki, żeby stawiać ultimatum 28 państwom, zachodniego, cywilizowanego świata. Swoją wypowiedzią udowodnił, że jego kraj zmierza w kierunku islamizmu. Zresztą - nie po raz pierwszy.
    Niedługo przedtem, bo pod koniec listopada 2014 roku, Papież Franciszek odwiedził Turcję, gdzie wyraził swój głęboki niepokój wobec wzrastającego, religijnego fundamentalizmu. Swoją myśl uściślił sytuacją w Syrii i Iraku - nietrudno domyślić się, że chodziło mu o ISIS. Naturalnym, ludzkim odruchem każdego, kto miał możliwość obejrzenia zdjęć bądź nagrań z publicznych egzekucji tej niby-landii, byłoby poparcie słów Papieża. Najwidoczniej Erdoganowi ludzkie odruchy są obce - w odpowiedzi wyraził swoje zaniepokojenie... wzrostem islamofobii na świecie!
    Swoje słowa popiera czynami, a właściwie ich brakiem. Ostatnia demonstracja w Turcji, w której uczestniczyło ok. 70 tys. muzułmanów, odbyła się pod hasłem "Niech Zachód podporządkuje się Mahometowi! Jeśli nie, nie zaznacie wytchnienia!". Kolejne perełki, niesione na transparentach uczestników: "Jestem hezbollahem w Kurdystanie, Jestem Hamasem w Palestynie" (nawiązujące do Je suis Charlie) albo "Niech diabli wezmą Charlie, nie obrażajcie proroka." - takich "złotych myśli" było znacznie więcej. W  przeciwieństwie do demonstracji sprzed pół roku na placu Taksim - anty-rządowej i pro-demokratycznej - ta ostatnia nie zebrała śmiertelnego żniwa. Rząd Erdogana, na antyrządowców przygotował armatki wodne, rozpylacze gazu pieprzowego i.. o ostrą amunicję (http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/uliczne-starcia-w-stambule-swiadkowie-demonstrant-trafiony-ostra-amunicja,431132.html). Podobny aresnał pozostał jednak w policyjnych magazynach,  kiedy to pro-unijni Turcy domagali się podporządkowania Zachodniego Świata religii mahometa. Cóż, oni po prostu skorzystali z europejskich wartości: wolności: słowa i wyznania!

Francjo - przeproś (za to, że islamiści wytłukli twoich rodaków...). Via dailymail: tutaj
     Co możesz zrobić? Proponuję dołączyć do właśnie rozpoczętej akcji "Nie jadę do Turcji" (https://www.facebook.com/pages/Nie-pojad%C4%99-do-Turcji-I-wont-go-to-Turkey/1413357565625574).  Jeśli rozważałaś/rozważałeś wyjazd na wakacje - wybierz inne miejsce; na świecie jest mnóstwo malowniczych krajów, które nie wymagają od innych nacji podporządkowania się obcym wartościom. Nie walczymy z Turcją, jako Krajem ani tym bardziej z Wami, wolni, tureccy obywatele. Walczymy z fundamentalizmem i ograniczeniem wolności, które narzucają Wam i które Turecki rząd każe akceptować Europejczykom. (http://www.gatestoneinstitute.org/3713/recep-tayyip-erdogan)

    Możecie również wysłać maila na skrzynkę partii erdogana: cumhurbaskanligi@tccb.gov.tr ; proponowana treść poniżej:

    Yes, I am an "islamophobic" European - happy, free, good but tuff person. I will never betray my Western values.  Just because those gave me freedom, strenght and a sense of humanity. Current face of islam is in opposition of everything that my grandmothers and grandfathers died for. My freedom raised from blood, sacrifice and dedication of many who paid the highest price fighting against nazism, communism and religion fundamentalism - totalitarism of any face. I am deeply proud man (woman) of that legacy. I can not betray my forefathers and I will fight like they did. Suffering is not relative. Man and Woman of any age suffer because sharia law and islamic sense of "honour". Like that girl, buried alive accused of "talking with boys" - no matter if she was sharing valuable political/scientifical observations with them or searching for real love (yes, some woman can support a child development meanwhile also raise whole societies)... but that girl inrfiged her father's, sharia-based rights and his "honour". You made any statemant after that murder. Because of that and your acceptance of the last demonstration, when nearly 70 000 people were shouting "As long as you are the enemies of Allah, we will be your enemies" I conciously choose to be your enemy. I am free. I am a good human whereas I don't hurt, mutilate, shout up (...) and impose my religion on none - still I am a real, dangerous enemy of those who do so.  I don't have to make one suffer to convince anyone. Big dogs don't have to bark - one of western proverb says.  ­­­­You are not welcome in Europe. You will never be untill you stop demand of us acceptance of islamism which stays against humanity and freedom.
    Because of political corectness we may be described as fashists, far-right and haters. But among of us are so-called: rightists, leftists, liberals, conservatives, everyone who took a good lesson from history.  Hatered of Islam...? Rather love of freedom. And we will stop fighting with Islam just while Islam stop fight with  western values worked out within centuries.
    As you are not welcome in Europe We also not feel welcome in Turkey - the boycott just have started. With small steps. Now 28 Europe countries citizens are being informed that they should resign from visitating Turkey. We are going to do more if you do not take off. We are a legion of free people. But freedom is something much bigger.


Islamophob.

Tłumaczenie:

    Tak, jestem "islamofobicznym" Europejczykiem (Europejką) - człowiekiem szczęśliwym, wolnym, dobrym, choć twardym. Nigdy nie zdradzę moich Zachodnich wartości. Chociażby dlatego, że dały mi [one] wolność, siłę i zrozumienie człowieczeństwa. Obecna twarz islamu stoi w opozycji ze wsztystkim, o co walczyły moje babki i dziadkowie. Moja wolność wyrosła z krwi, ofiary i poświęcenia wielu [osób], którzy zapłacili najwyższą cenę walcząc z faszyzmem, komunizmem i religijnym fundamentalizmem - totalitarizmem w każdej postaci. Jestem wyjątkowo dumny (dumna) z tego dziedzictwa. Nie mogę zdradzić moich przodków - będę walczyć tak, jak oni. Cierpienie nie jest relatywne. Mężczyźni i kobiety w każdym wieku cierpią z powodu prawa szariatu oraz islamskiego pojęcia  "honoru". Tak jak ta dziewczynka - zakopana żywcem za to, że "rozmawiała z chłopcami" - bez znaczenia, czy dzieliła  [z chłopcami] wartościowe obserwacje dotyczące polityki/nauki czy też  szukała prawdziwej miłości (tak, niektóre kobiety potrafią wspierać rozwój dzieci, jednocześnie wychowyjąc całe społeczeństwa)... jednak ta dziewczynka naruszyła islamskie prawa i "honor" swojego ojca. Nie wydaliście żadnego oświadczenia w tej sprawie. Z tego powodu i dlatego, że akceptowałeś zachowanie blisko 70 tys. [osób] krzyczących: "tak długo, jak jesteście wrogami allaha, będziecie naszymi wrogami", świadomie wybieram zostać waszym wrogiem. Jestem wolna/wolny. Jestem dobrym człowiekiem, jako że nie krzywdzę, nie okaleczam, nie uciszam  (...) i nie narzucam swojej religii nikomu - wciąż jednak jestem prawdziwym i niebezpiecznym wrogiem tych, którzy tak postępują. Nie muszę nikogo krzywdzić, by kogokolwiek przekonać. "Duże psy nie muszą szczekać" - mówi pewne, europejskie przysłowie. Nie jesteście mile widziani w Europie. Nie będziecie, dopóki nie przestaniesz wymagać od nas podporządkowania islamizmowi, który stoi w sprzeczności z wolnością i człowieczeństwiem.
    Z powodu politycznej poprawności mogą nas nazwać faszystami, skrajnymi-prawicowcami, nienawistnymi ("hejterami"). Jednak wśród nas są tak zwani prawicowcy, lewicowcy, liberałowie, konserwatyści, wszyscy, którzy odrobili lekcje historii. Nienawiść do islamu? Raczej umiłowanie wolności. Przestaniemy walczyć z Islamem, gdy Islam przestanie walczyć z zachodnimi wartościami, których zdobycie zajęło [nam] wieki.
    Jako że nie jesteś(cie) mile widziani w Europie, nie czujemy się także zaproszeni do Turcji - bojkot właśnie się rozpoczął. Małymi krokami. Aktualnie informuje się obywateli 28 Europejskich Państw, że powinni zrezygnować z odwiedzania  Turcji. Zrobimy więcej, jeśli nie odpuścisz (odpuścicie). Jesteśmy legionem. Wolność jest natomiast czymś znacznie większym.

Islamofob.

Turkey in EU. Edrogan contra democracy.

Click
    A few days ago Erdogan flashed again: "We are testing Europe. Will Europe be able to accept a country that has a Muslim population? Are you against Islamophobia or not?”. One must have the cheek to give 28 countries of westen, civilized world an ulitmatum. With that statement he prooved that Turkey is heading islamizm. Besides - he made it not first for the first time.
    Just before, at the end of November 2014, Pope Francis has visited Turkey. He said that he is deeply concerned about an increase of religion fundamentalism in the Middle East. He precised that thought speaking about the situation in Syria and Iraq. It's obvious that he meant "ISIS". The natuaral and human reaction of anyone who saw photos or videos from that neverland is to express support of Pope's words. Clearly, human reaction is something strange for the turkish president. Answering the pope's statement he said that the thing he is concerned about... is increasing islamophobia!
    He support his words with aciton or rather no-action. The last demonstration of 70 000 Turkish muslims  has come under slogans like: "West should subjugate to Mohammed! If not you will not rest!". Another  gems: "I am Hizbullah in Kurdistan, I am Hamas in Palestine" (in reference to the "Je Suis Charlie" slogan) or "Charlie go to hell, don't offend the Prophet!" - much more banners read like this. But none lost live then unlike six month ago, at Taksim square, when anti-goverment and pro-democratic demonstation took place. Erdogan's goverment used water cannons, tear gas canisters and live bullets against  those from Taksim. Nothing like that happened when pro-EU Turkish demanded subjugation of Western World to Muhammad religion. Well - they clearly made use of europeans values like  freedom of religion and  speech!

    What you can do? Start boycott and join the action "I won't go to Turkey" (https://www.facebook.com/pages/Nie-pojad%C4%99-do-Turcji-I-wont-go-to-Turkey/1413357565625574). If you thought about holidays just choose other place. World is full of scenic countries which do not demand from other nations a subjugation to unfamiliar values. We do not fight with Turkey as a country and a fortiori nor with You  turkish free citizens. We fight against fundamentalism and constraints on Freedom your goverment tell european people to accept. (http://www.gatestoneinstitute.org/3713/recep-tayyip-erdogan)

You can also send a mail to AKP:
cumhurbaskanligi@tccb.gov.tr

Here's a suggested content:

    Yes, I am an "islamophobic" European - happy, free, good but tuff person. I will never betray my Western values.  Just because those gave me freedom, strenght and a sense of humanity. Current face of islam is in opposition of everything that my grandmothers and grandfathers died for. My freedom raised from blood, sacrifice and dedication of many who paid the highest price fighting against nazism, communism and religion fundamentalism - totalitarism of any face. I am deeply proud man (woman) of that legacy. I can not betray my forefathers and I will fight like they did. Suffering is not relative. Man and Woman of any age suffer because sharia law and islamic sense of "honour". Like that girl, buried alive because accused of "talking with boys" - no matter if she was sharing valuable political/scientifical observations with them or searching for real love (yes, some woman can support a child development another can also raise whole societies)... but that girl inrfiged her father's, sharia-based rights and his "honour". You made any statemant after that murder. Because of that and your acceptance of the last demonstration, when nearly 70 000 people were shouting "As long as you are the enemies of Allah, we will be your enemies" I conciously choose to be your enemy. I am free. I am a good human whereas I don't hurt, mutilate, shout up (...) and impose my religion on none - still I am a real, dangerous enemy of those who do so.  I don't have to make one suffer to convince anyone. Big dogs don't have to bark - one of western proverb says.  ­­­­You are not welcome in Europe. You will never be untill you stop demand of us acceptance of islamism which stays against humanity and freedom.
    Because of political corectness we may be described as fashists, far-right and haters. But among of us are so-called: rightists, leftists, liberals, conservatives, everyone who took a good lesson from history.  Hatered of Islam...? Rather love of freedom. And we will stop fighting with Islam just while Islam stop fight with  western values worked out within centuries.
    As you are not welcome in Europe We also not feel welcome in Turkey - the boycott just have started. With small steps. Now 28 Europe countries citizens are being informed that they should resign from visitating Turkey. We are going to do more if you do not take off. We are a legion of free people. But freedom is something much bigger.

17.01.2015

1. Wolność słowa.


"Zakazać wolności słowa"
  Wolność słowa pozala obywatelom krytykować nieudolność rządu, informować o nadużycich wszelkich instytucji i walczyć z niesprawiedliwością. Żadna forma wyrażania tej wolności nie może być nazywana przestępstwem (oprócz - oczywiście - przemocy /terroru) . Wolności słowa nie można ograniczać, a już w żadnym wypadku zezwalać na konstruowanie nowych paragrafów w kodeksie karnym, które zamnkęły by usta jednym, by chronić interesy innych. Ludzka wrażliwość jest różna - dziś obrazą będzie faktycznie wulgarny akt wandalizmu, a jutro... są tacy, którzy chcą kary śmierci za opublikowanie czyjejś karykatury. Dyskutując z moją przyjaciółką o ograniczeniu wolności słowa na rzecz ochrony świętości: religijnych, ideologicznych itd., rezolutnie odpowiedziała: "To równia pochyła. Każdy i zawsze będzie domagał się więcej". Takiej prawdziwej wolności będą bać się tylko słabi - w państwie, w którym panuje wolność słowa, mamy prawo publicznie i wszelkimi argumentami bronić swojego stanowiska czy poglądów. Ci, których to przeraża, najwyraźniej są zdania, że ich poglądy musi otaczać protekcja państwa, bo te nie są w stanie obronić się same...
    Ci natomiast, którzy chcą procesu karnego za publiczne podarcie Biblii, koranu czy innej, religijnej księgi najwidoczniej tym księgom nie zawierzają. Ufam, że Kościół potrafi obronić się własną postawą i mógłby skompromitować m.in. Nergala pokazując, że działanie w zgodzie z Pismem Świętym może przynosić dobro oraz że podarcie Biblii jest negowaniem tego dobra. Kto będzie popierał człowieka, który je niszczy? Nikt rozsądny. Jeśli przyklaskują mu wykolejeńcy - im i tak już nic nie pomoże...  W wolnym Kraju wolno też publicznie spalić płyty Nergala, konstruktywnie wyjaśniając, dlaczego się to zrobiło. Obawy muzułmanów natomiast jakoś mnie nie dziwią - im ciężej będzie udowodnić jakąkolwiek wspaniałomyślność...
    Żyjemy w Europie, gdzie niższe prawa (wolności sumienia, wyznania) chcą znieść te wyższe (godności ludzkiej i człowieczeństwa). "Wyznanie" czy "sumienie"  zaczynają być ważniejsze niż godność i człowieczeństwo, które już dzisiaj, na Zachodzie, odbiera się zmuszczając do  małżeństwa, religijnie okaleczając ciała nieświadomych dzieci, nawołując do dyskryminacji innowierców i niewierzących (dotyczy to przede wszystkim muzułmanów...) itd. Próbuje się wreszcie walczyć z wolnością zgromadzeń, bo te mogą urazić czyjeś sumienie bądź wyznanie [edycja z 22.01.2015 r.: potwierdzeniem powyższego stwierdzenia jest informacja podana 18.01.2015 r. przez BBC News, a więc dzień po publikacji tego posta - manifestacja PEGIDy została odwołana w obawie przed atakami... wciąż macie wątpliwości?] . Faktem są wyroki, gdzie Sąd orzeka złagodzenie kary w przypadku zabójstw "honorowych", tłumacząc to wolnością wyznania i kulturowego "sumienia". To nie jest wolność. Gdyby ona istniała nie byłoby "honorowych" zabójstw w Europie - Europejczycy od dawna krytykują ekspansję islamu, za co nakłada im się kary lub zwalnia z zajmowanych stanowisk. Czy mamy wolność? Nie - politpoprawność, strach i interesy mniejszości. Kto się boi wolności? Politpoprawni, przestraszeni i ci, których interesom jej brak służy.
     Nie muszę chyba wspominać, że nawoływanie do mordowania czy znęcania się nad kimkolwiek nie jest wolnością słowa - to przestępstwo.
     Jak wygląda sytuacja w Polsce? Poza obrazą uczuć religijnych mamy również procesy (karne!) dotyczące znieważenia reprezentantów polskiej władzy. I o tyle, o ile rozumiem przedstawienie zarzutów osobom publikującym treści sugerujące "odstrzelenie": księży, prezydenta i innych, o tyle nie rozumiem już zarzutów za krytykę wyżej wymienionych.
     Oczywiście - mogą pojawić się nadużycia. Każde zniesławienie, naruszenie czci itd. jest i powinno być możliwe do rozstrzygnięcia na drodze cywilno-prawnej. Wierzę, że nie muszę rozwijać tej myśli - wierzę w zdrowy rozsądek Czytelniczek i Czytelników..
    W najbliższym czasie podejmiemy akcje, zmierzające do ochrony jednej z niekwestionowanych wartości zachodnich cywilizacji... Niedługo.

(P.S. z 18 stycznia 2015 r.) Ręczę Państwu, że do połowy 2015 roku w Europie odbędzie kolejny, krwawy zamach islamistów. Miałam to napisać jeszcze w grudniu 2014 r.  - uczciwie jednak nie edytuję poprzednich wpisów. Jeśli europejsike rządy nie zaostrzą polityki imigracyjnej oraz kar za wzywanie (przez ich "obywateli") do wybicia "niewiernych" - jestem gotowa przyjmować zakłady 10:1, że do końca czerwca 2015 r. owi "obywatele" Europy, krzycząc: allah akbar zastrzelą, wysadzą, obetną głowy niewinnych ludzi. Oczywiście tutaj - w "wolnej" Europie.

15.01.2015

Nie jestem Charlie (?)


Jestem/nie jestem Charlie.
Nie zawracaj - zajmij się poważną robotą.
     Po tym, jak opadły emocje od ostatniego zamachu w Paryżu, Polacy (internauci, publicyści i politycy) znowu podzielili się na dwa obozy... Jesteś  czy nie jesteś "Charlie"? - domagają się odpowiedzi reprezentujący jedynie słuszną opcję, usiłując tym samym zawłaszczyć niezdecydowaną politycznie audiencję... I  tak właśnie rozpętano, nie wiadomo którą już z kolei, wojnę Polsko-Polską. Miłośnicy określenia  "lemingi" sami zachowują się jak te urocze, choć mało rezolutne stworzenia. Idąc za głosem "politycznego"  instynktu, bez znaczenia czy w prawo w prawo, czy w lewo - i tak biegną na skraj przepaści. Znany "Krul"  Europarlamentu wspaniale korzysta z okazji (i... wolności słowa) do zbicia medialnego kapitału. Stwierdzenie: "nie jestem Charlie" opublikowali zarówno dziennikarze: "lewacy" jak i "prawicowi psychopaci". Choć później usiłował elegancko tłumaczyć wypowiedź szacunkiem dla nigeryjskich ofiar-pierwotny cel został osiągnięty. Czy ktoś go za to ukarze? Jeśli spróbują - trzeba będzie się sprzeciwić. Jeśli nie - jakaś wolność słowa jednak  jest...
     Solidarność czy jej barak wobec CH ("charlie hebdo", tym skrótem będę posługiwać się w dalszej części postu)  tak naprawdę nie jest solidarnością dla, często przesadzonej, satyry tego tygodnika. We Francji żyje ponad 65 milionów obywateli, nakład CH stanowił 45-60tys. egzemplarzy, z których sprzedawano połowę, bądź mniej. Z reguły schodziło około 20-30tys. sztuk... w ponad 65-milionowym kraju! Widać ludzie sami czują, co jest właściwe, a co nie. Czym więc różni się zamordowanie 12 francuskich publicystów we Francji od 10tys. Nigeryjczyków w Nigerii?  Poprawność polityczna zakazałaby stwierdzenia, że Francuzi żyją głównie w Europie, a Nigeryjczycy - w Afryce. Politpoprawność jednak nie jest w stanie  temu faktowi zaprzeczyć...  Nie wiem, dlaczego "Krul" - "orędownik polskiego interesu" nagle przypomniał sobie o środkowo-zachodniej Afryce. Tzn. wiem. Zapewne chodziło o świętą zasadę, wyznawaną przez tych z parciem na szkło: "nie ważne jak mówią, byleby mówili". Wykraczając poza PR-owskie fortele - nie mamy obowiązku bronić Nigeryjczyków. Nie możemy jednocześnie bronić Kraju i  wysyłać mundurowych  do Nigerii. Owszem - politykiera temu zaprzecza, interweniując na Bliskim Wschodzie i szkodząc tym samym  Polsce. Żaden jednak akt prawny nie nakazuje nam walczyć o granice, suwerenność i konstytucję  Nigerii oraz jej Obywateli. Nigeryjczycy sami mają prawo (obowiązek!) o nie walczyć. Z kolei ślubowanie i przysięga polskich żołnierek, żołnierzy, policjantek oraz policjantów zobowiązuje mundurowych do ochrony RP. Bezsprzecznie muszą oni służyć Narodowi (polskiemu) oraz chronić polską Konstytucje. Atak 07.01.2015 nie był atakiem na wolność słowa w Afryce. Był symbolicznym atakiem na wolność słowa na Zachodzie. Dlatego też uważam, że granie na ludzkim sumieniu poprzez odwoływanie się do śmierci innych zamordowanych jest po prostu nieuczciwe - to przecież naturalne, że bardziej interesują nas konflikty w naszym domu, niż w cudzym - o ile ten konflikt bezpośrednio na nasz dom nie wpływa.
     Ja wiem, że w Nigerii mieszkają czarnoskórzy (ludzie!), więc od razu powstrzymam ewentualny bat na moje słowa - oskarżenie o rasizm. Zamordowanie niewinnych osób jest największą podłością, którą trzeba tępić, surowo karać i - przede wszystkim - starać się jej zapobiec. Żeby jednak móc skupić się na czyimś bezpieczeństwie, najpierw trzeba zadbać o swoje. Można to porównać do pani doktor, udzielającej pomocy w wypadku samochodowym. Co z tego, że rzuci się na pomoc poszkodowanemu kierowcy cysterny, jeśli najpierw nie zażąda pomocy straży pożarnej, która ugasi płonącą cysternę? Dopóki nie  skupimy się na własnym bezpieczeństwie, dopóty jesteśmy narażeni.
     Czy media miały w d*pie Jazydów, Chrześcijan, Żydow na  bliskim wschodzie??? (I Nigeryjczyków, i Boko Haram i pakistańskie dzieci w Peszawarze???). Przeczytałam i widziałam setki reportaży, wiadomości oraz publikacji na ten temat. Na czołówkach wziętych gazet, przez dobrych kilka dni. Również dzisiaj... o śmierci redakcji CH - już media trochę zapomniały - widać temat "się wypalił".
     I tak właśnie - jestem i nie jestem Charlie. Nie, to nie konformizm ani tchórzostwo. Ułamkowe uczestnictwo CH w mediach oraz moje ambiwalentne podejście do treści tego tygodnika sprawiają, że nie jestem Charlie. Jednak jako obywatelka Polski i mieszkanka Europy - chcę móc skrytykować inne poglądy, nawet ostro, bez powstrzymywania się od tej krytyki z obawy, że mogą mnie zabić. I dlatego też jestem Charlie.
     Ten konflikt niczemu nie służy... może oprócz zdobywania audiencji czy przyszłych wyborców. Chciałabym zobaczyć reakcję mediów, gdyby wszyscy uczestnicy powiedzieli: "jestem/nie jestem charlie. Nie zawracaj (d****) - zajmij się poważną robotą."

9.01.2015

Atak na Charlie Hebdo - podsumowanie.

    Wystarczająco wiele artykułów poświęcono analizie samego zdarzenia - nie ma więc  sensu jeszcze raz pisać o tym samym, bowiem nie ulega wątpliwości, że atak ten był terrorystycznym atakiem na wolność Francji, przeprowadzonym przez muzułmanów, gdzie śmierć poniosło 12 niewinnych ludzi, a liczba ta wciąż nie jest ostateczna. Niewinnych, podkreślam.
    Podsumować można natomiast sposób przedstawienia zamachu w mediach i publiczną dyskusję o tym fakcie. Budująca jest niespotykana solidarność wśród Polaków o różnych poglądach. Co więcej - wszystko wskazuje na to, iż nie jest to jednomyślność wynikająca z  asekuranctwa i politycznej poprawności (bo wypada skrytykować), a raczej rosnącego zrozumienia, jakie niebezpieczeństwo niesie za sobą islamizm. Politpoprawność - ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu - skapitulowała również w tvp, we wczorajszym, wieczornym wydaniu wiadomości. Mówiąc o zamachowcach prowadzący nie bał się używać słów: "muzułmanizm" oraz "islam"; analizował również ilość islamskich imigrantów w Europie, w kontekście zagrożenia z ich strony, bez użycia słowa "islamofobia" czy sformułowania "pokrzywdzona społeczność muzułmańska". Wolność mediów polega na tym, że nazywa się rzeczy po imieniu, bez obawy, że komuś to się nie spodoba. To jest właśnie wolność. I choć niektóre media pokazują, że wartość ta wciąż ma dla nich jakieś znaczenie, to inne wykorzystują zamach (jak każdą sensację) do uprawiania polityki i punktowania swoich wrogów.
    Monika Olejnik, nawiązując do tej tragedii, zapytuje: "Czy w naszym katolickim kraju katolik nie morduje katolika? Czy uczniowie chodzący na religię nie stają się mordercami? Czy gorsza jest zbrodnia z okrzykiem "Allah jest wielki, pomścimy go", czy zbrodnia bez okrzyku?". Szczególnie ostatnie zdanie jest podłą manipulacją, ponieważ odwołuje się do ludzkiej przyzwoitości - ludzie mający taką przyzwoitość zgodnie odpowiedzą "zbrodnia to zbrodnia". JEDNAK -  czym innym jest religia wyznawana przez mordercę, a czym innym mordowanie w imię wyznawanej przez niego religii. To drugie to terror. I tak, jak pospolite zbrodnie godzą z reguły w interes jednostki, tak terror godzi w interes całego społeczeństwa. Owszem, zadeklarowani katolicy również popełniają przestępstwa; nie wiedziałam jednak ostatnio, aby mordowali satyryków krzycząc: "Bóg jest wielki".
    Druga strona również przykładnie bawi się w propagandę i zasługuje na krytykę. Portal fronda.pl swoje dywagacje o redakcji Charlie Hebdo i środowym zamachu podsumowuje zdaniem: "Pisząc o sprawie Charlie Hebdo nie zapominajmy, kto pierwszy przekroczył granice tego, co wolno człowiekowi." Spuentowanie tak brutalnego morderstwa myślą: "pamiętajmy, kto zaczął", jest próbą usprawiedliwienia tego typu terroryzmu. Ciężko o większą podłość, znaną także z historii - komunistyczni propagandyści również nie widzieli niczego złego w śmierci niewinnych przeciwników "jedynie słusznej ideologii i jej świętości" - to przecież oni zaczęli, podnosząc rękę na władzę ludową. 22 maja 2013, na ulicach Londynu, muzułmańscy ekstermiści obcięli głowę brytyjskiemu żołnierzowi - on też "zaczął"?
    Nie odmawiam pani Olejnik prawa do własnego zdania. Nie przeczę również, że redaktorzy Charlie Hebdo niejednokrotnie wykraczali poza wolność wypowiedzi, naruszając granicę dobrego smaku. Ale podejmowanie tych tematów w obliczu realnego problemu, jakim jest islamizm, stanowi próbą wykorzystania tragedii do pozyskania audiencji i przekonania ludzi do swoich racji, a nie do krytyki prawdziwego zagrożenia. Polacy odnoszą błędne wrażenie, że wyżej wymienieni reprezentują dwa obozy, z których trzeba wybrać ten słuszny i bliższy światopoglądowo. I tak katolicy zaczną wojować z nie-katolikami, nie-katolicy z katolikami, dowalając sobie nawzajem, wykorzystując czas i energię niezbędne do walki z prawdziwym problemem... Bo przecież trzeba się za kimś opowiedzieć? Nie. Czy wierzący, czy nie wierzący powinni ramię w ramię bronić Kraju i wolności, która im na tą wiarę i nie-wiarę pozwala.
    Na koniec chciałabym skomentować reakcję Obywateli europejskich nacji. To piękne, że tylu ludzi wyszło na ulicę zapalić świecę, naprawdę. Szkoda tylko, że tak, jak w przypadku ostatniego ataku na szwedzki meczet, muzułmanie skandujący "ręce precz od mojego meczetu" nie stanęli pod redakcją Charlie Habdo, skandując: "precz z terroryzmem". Nie widziałam niczego takiego. Dziwiła też opieszałość francuskich sił specjalnych - ponoć "z terrorystami się nie negocjuje."; choć... może po prostu starali się dobrze przygotować. Najzdrowszą reakcją byłoby jednak domaganie się od francuskiego rządu zaostrzenia polityki imigracyjnej oraz bardzo surowych kar za nawoływania do ataków na ten kraj (czy z meczetów, czy z facebooka - bez znaczenia) - jeśli każdy obywatel i każda obywatelka podpisali się pod taką inicjatywą, wtedy można mówić o solidarności z ofiarami zamachu.

Co Ty możesz zrobić? - nie daj się wciągnąć w konflikt Polsko-Polski. Opublikuj ten post - ja nic z tego nie mam. Kiedy będzie trzeba - wyjdźmy razem przed meczety.(c.d.n.)